W tym roku po burzliwych przejściach - głównie związanych z Koncertem Wielkiego George Migueala, czyli George Michaela w Warszawie - postanowiliśmy (choć właściwie to wymyśliła moja Kochana Żona) pojechać na wyspę Korsyka.
I to był dobry wybór - zobaczcie zdjęcia to się przekonacie. Choć dobrze, że nie robiliśmy ich w trakcie przeprawy promowej w tamtą stronę ... było 9 ... i było "fajnie" ... a już sądziłem, że nie mam choroby morskiej ... :).
Kiedyś dołożę video.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz